Jeden odpala phonk na cały regulator i żyje w rytmie cowbella, drugi tłumaczy funkcje kwadratowe tak, że nawet phonk zaczyna brzmieć jak wykres paraboli. Oto strona ku pamięci tego duetu.
Blond, luz na twarzy i słuchawki w zasięgu wzroku — jeśli w pokoju słychać ciężki bas i zniekształcony sampel, to na pewno jego sprawka. Phonk to nie tylko playlista, to sposób na to, żeby dzień szybciej nabrał tempa.
Okulary, spokój i pewność, że każdy problem da się rozwiązać — najlepiej równaniem. Na co dzień uczy matematyki, więc jeśli ktoś potrzebuje pomocy z pochodną albo dowodem twierdzenia, wiadomo, do kogo się zgłosić.